Strzały z WFF: La mirada invisible

„La mirada invisible“ Diero Lermana to bez wątpienia film polityczny, antyreżimowy, ale bez nachalnego historycznego opowiadactwa w stylu „zobacznie jak się żyło wArgentynie“.
Jest rok 82. Do szacownej, renomowanej szkoły założonej w 1778 roku przychodzi do pracy młoda kobieta. W szkolnym systemie zajmuje poślednią rolę pilnowaczki uczniów – odprowadza ich na zajęcia, poprawia wystające z mundurków kołnierzyki, sprawdza długość włosów, na przerwach wypatruje najmniejszych przejawów łamania dyscypliny. Po lekcjach sprząta klasę i wyciera tablice. Jest niewidzialnym okiem systemu, który inwigiluje uczniów dosłownie wszędzie. Zachęcona przez swojego szefa dostaje pozwolenie, żeby wśród gówna i szczyn, czyli w męskiej toalecie czyhać za drzwiami toalety na pierwszego, kto odważy się złamać dyscyplinę i zapali papierosa.
Bohaterka uwielbia męską toaletę – kluczem do jej wnikliwej inwigilacji nie jest jednak bynajmniej pilność tylko seksualność. To właśnie tam, w męskiej toalecie onanizuje się po raz pierwszy i uświadamia sobie, że jest zakochana w jednym z uczniów. To jego tropi – zakrada się za nim do toalety, szatni, przegląda jego rzeczy, wdycha zapachy ze zdjętego szkolnego mundurka. Dla niego kupuje perfumy, zaczyna się lekko malować. Do niego uśmiecha się podczas apeli.
Ale nie jest to film o miłości tylko o opresji. Jej prześladowcą jest ujmujący, z pozoru przemiły szef, który krok po kroku doprowadza do brutalnej konfrontacji z nieposłuszną, zbuntowaną panienką, która ośmieliła się zadurzyć w uczniu. Bunt zostaje stłumiony. Jak?
Nie mogę powiedzieć.
W „Niewidzialnym oku“ polityka jest poza murami szkoły – wydaje się być wyłączona ze szkolnego systemu; gdzieś w okolicy słychać uliczne zamieszki. Jest zatem obecna tylko w narastającym z offu dźwięku. Ale zarówno ponury budynek szkoły, który jest głównym miejscem akcji z gigantycznym niebiesko-białym dziedzińcem w narodowych barwach, jaki i atmosfera tresury i inwigilacji samych uczniów, stają się w filmie metaforą Argentyny z tamtych lat.
„Niewidzialne oko“ to film subtelny, poetycki i smutny. Dla koneserów, którzy lubią statyczne zdjęcia i brak filmowych fajerwerków. Mnie sprawił dużą przyjemność. Brawa dla głównej aktorki Juliety Zylberberg, która świetnie zagrała rozdarcie pomiędzy uczuciem a perwersją.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s